Fot. www.lovegroverepucci.com
Jak połączyć kruchość, delikatność z tętnem współczesnego miasta, szalonym tempem codziennego życia? Jak pożenić staroświeckość z subkulturą młodych ludzi?
Kiedy myślimy o porcelanie, wyobrażamy sobie najczęściej delikatne kwiatowe wzory na filiżankach i talerzach.
Do głowy by nam nie przyszło łączyć tę szlachetną materię z graffiti, które kojarzymy automatycznie z brudnymi ścianami wielkich miast. W graffiti jest bowiem coś agresywnego, mocnego czy nawet wulgarnego.
Jak to połączyć? I jaki będzie tego efekt?
Odpowiedzi udzielają nam Nicolas Lovegrove i Demian Repucci z designerskiego studia Lovegrove & Repucci.
Zaprojektowali oni nową odsłonę porcelany z Delft - dwa biało-niebieskie zestawy.
Jeden londyński, drugi nowojorski.
W tym pierwszym filiżankę zdobi wielki kontener na śmieci, w tym drugim na filiżance widnieje wózek z hotdogami lub taksówka- typowe elementy wielkich miast.
Fot. www.lovegroverepucci.com
Talerze zdobią (choć to kwestia umowna czy rzeczywiście zdobią) napisy graffiti.
Każdy z zestawów składa się z pięciu części - owej filiżanki z podstawkiem i trzech talerzy.
Fot. www.lovegroverepucci.com
Oryginalną całość można kupić za 100 dolarów, a jeśli chcemy być oszczędni możemy nabyć tylko filiżankę z podstawkiem za 20 dolarów.
Do tej porcelany idealnie będzie pasować bawełniana serwetka z rysunkiem ulicznej latarni.
Fot. www.lovegroverepucci.com
Agata Ziółkiewicz












